niedziela, 8 lutego 2009

Nie wiara, lecz pewność.
.
.
.
uderza
z bliska
.
ten sam
.
a w lustrze
odbita
obojętność
.
osuwam się
po ścianie
.
widze jak
trafia
w lustro
.
myślał, że
to ja
.
.
________________________________
Wydaje mi się, Ze jesteś gdzieś daleko[..]wydaje,bo Ciebie nie ma.

czwartek, 5 lutego 2009

Gdy zbudzi nas dzwiek potłuczonego szkła.

sobota, 31 stycznia 2009

Z A C H O R O W A Ł A M
jak strucie - znasz to uczucie
.
.
.
z wyczerpanym organizmem, w butach o papierowej podeszwie, uciekam.

niedziela, 18 stycznia 2009

'O wiele więcej, przeżyć chciałem
O wiele więcej, lecz się bałem'
.
..
.
.
zwyczajnie
nadzwyczajnie
smutno
garść bólu
strachu
krzyku o pomoc
tłumi
się gdzieś
.
ściany z kolcami
wbijają się
rozrywaja
ciało
.
Za krztu
odwagi
nie ma
by
wydusić
słowo
.
już biegną
po mnie
.
Jest
moja
wolność
.
.
__________________________________________________________
.
nie patrze w mętne oczy ktore krzyżują mnie

sobota, 17 stycznia 2009

wtorek, 13 stycznia 2009


'Widzę
Blizny na ustach
Wściekłe spojrzenia
Otwarte noże kaleczą ręce w kieszeniach
A przystanki ludzkich twarzy
Dla niespokojnych oczu
Są zbyt nierealne
Aby ich obecnośc poczuć'
.
.
zapragnełam nagle by ktoś mnie przytulił. Chciałabym Cie znów spotkać..
.
.
.
codziennie ten sam pokój
codziennie ta sama szkoła
codziennie ci sami ludzie
ta sama ulica, ten sam numer
i dźwięk.
.
.
.
...i poczuła jak zimny, lekki wiatr zamyka jej oczy.

niedziela, 11 stycznia 2009



Cenie szczerość.
Kłamstwo w niczemu nie pomaga.
Prawda mimo, że czasem boli, jest dobra.
Potrzebna.
.

.
.
'Nie wierzyłem
Stojąc nad brzegiem rzeki,
Która była szeroka i rwista
Że przejdę ten most
[...]
I gdy stoję już na drugim brzegu
Nie wierze, że go przeszedłem.'
.
.
.
raz proste
raz skomplikowane
raz widące na dół
raz w górę
raz takie
innym razem owakie
raz za razem
inne
a mimo wszystko
ciągle
to samo.
.
.
.
Jak ostro.
Tak
zapalić
wypalić
zgasić.
______________________________________________________________
.
"Ziemia i niebo przemija, lecz słowo moje nie przeminie."
.
.
.
.
Uwierzy w każde Twoje najpodlejsze kłamstwo.
.
.
.
.

środa, 7 stycznia 2009

'Kocham Sylwane Kocham Sylwane Kocham Sylwane
Kocham Sylwane Kocham Sylwane Kocham Sylwane
Kocham Sylwane Kocham Sylwane Kocham Sylwane'
.
Z piosenki "Kocham Sylwane"
.
.
Poważnie to jest zimno. Jest śpiąco z bolącym sercem.
Kłuje. Boli. Hmm, to mój koniec już?
.
.
___________________________________________________________________
Świat do wesela się zagoić miał!

sobota, 3 stycznia 2009

5 rano łubudu, szlak by to jasny piorun trafił, brzuch napieprza jak opętany.
.
boli. boli. boli.
.
Zdjecie specjalnie dla kogoś.
.
.
.
.
.
.
.

______________________________________________________________
.
.

Zapomnieć nie ma mowy, Być razem nie ma mowy, wyrzucić nie da rady bo, w sercu Ciebie mam!

piątek, 2 stycznia 2009

Początkowo.
'Świat to taki mały gnój'
.
Hey Ya!
.
Dziś kwasiorowo. Jutro Polonistycznie-religijnie-angielskowo. Po jutrze Zchemiowana historia z geografią. Chce się żyć. Chce się skakać z radości. Oznajmiam wszem i wobec. W tym roku sie nie ucze! Pozatym, że trza wracać do szkoły, jest pięknie! Zima której nie ma mija nieubłaganie. A ja krzycze w niebogłosy "Chce wakacje!''.
.
Nie chce mi się nic. Wkurzają mnie ludzie. Mogłabym przespać to wszystko. No niestety dupa z makiem.
.
Kocham generała italie 'Nie ruszac sie pedały, jeszcze Polska nie zgineła!'
.
.
Nie lubie jak ktoś mówi do mnie słońce.
- Co tam słońce?
- Nic kurwa ty jebana chmuro! xD
.
__________________________________________________________________________
.
'co wyjdzie Ci na dobre następny dzień to Twój pierdolony problem'
ogarnął mnie totalny chaos i burdel. Ogólnie, nie ma co owijac w bawełne, trza powoli wsadzać nos w książki. Kurwa, kto to wymyslił czytać krzyżaków, jak ma sie wolne? Skończą sie noce pogawędki do 6 rano. Skończy sie przeglądanie fotek wyjebanych ludzi, jedzenia po nocy i takiego pieprzenia właśnie. Czas płynie nieubłaganie szybko. Nie będe dziś pisac jakiś sensownych rzeczy, po cholere!

.
.
mdli mnie od sylwestra. Oo nie.
nigdy wiecej nie wezmę do ust rzeczy typu piwo, wódka, szampan, wino.
Od dziś tylko woda i soki.
.
.
A ty mówisz do mnie, o tym i o tamtym. Mów jeszcze, tak rzadko słysze Twój głos.
.
Mamy piątek, 2009.

_________________________________________________________
.
Kiedy będziesz w potrzebie,
bez słów mów do mnie,
Nie zapomnij,
ja nie zapomnę!

środa, 31 grudnia 2008

Wsiąść do pociągu byle jakiego
Nie dbać o bagaż, nie dbać o bilet
Ściskając w ręku kamyk zielony
Patrzeć, jak wszystko zostaje w tyle
.
.
.
.
Wystarczy wziąść jakis podarty plecak, spakować kilka rzeczy, założyć słuchawki na uszy, puścić odpowiednią muzykę i wyjść z domu. Bez żegnania, bez wiadomości 'Kochani rodzice, przyjaciele i inni. Wyjechałam, nie wiem kiedy wrócę. Nie martwcie się.' Nie. Poprostu pewnego dnia wyjść i nie wrócić.
.
Ogłoszenie 331.
Wyjechałam takim swoim pociagiem.
Nie złapiecie mnie na telefonie, na gg, w domu też nie.
.
.
- Ania, chwilowo powinnaś dać sobie spokój ze wszystkim.
- tak myślisz?
- otóż to.
.
.
.
Krwawie. Sama robie sobie rany,
może kiedyś zrozumiem swe błędy.
________________________________________________________
czasami wystarczy tylko przyznać się po prostu, mówić jak jest mówić prosto z mostu

poniedziałek, 29 grudnia 2008

hm? godzina 1 30 a ja snuje się po chałupie.
Otwieram lodówkęm wyjmuje potrzebne rzeczy, robie żąrło i wpieprzam.
Co z tego, żę będe ważyc tone. Może umrę z przejedzenia, o to dobry pomysł.

'zabijasz czas. Nie wiesz nawet, gdzie on jest. Chwyć go i pokaż mi'
.''''
.
.
-Ania, ty to masz pomysły. Puknij się czasem w ta pustą głowę
- A to coś pomoże?
- Nie wiem, ale spróbuj.
- Ok
- (jeb) kurwa! bolało!
- I co pomogło coś?
-Chyba nie. Chyba tam zbyt pusto. Jebać to!

.
.
Życie jest piękne, ale trzeba umieć spojrzeć na nie z tej dobrej strony.
Zbyt czesto wszyscy wybieramy tą złą.
No cóż, może wolimy sie smucić? Żyjmu tu i teraz.
Już 2 30. Chce mi sie płakać. Nie wiem czemu. Podobno płacz czasem jest dobry.
Płaczmy aż łzy przestaną lecieć.
.
.
.
____________________________________________________________
.
.
- Rozumiem, że już mnie nie lubisz?
- Kocham.

niedziela, 28 grudnia 2008

piątek, 26 grudnia 2008

.
.
Zostaw to, nie szukaj problemów we wszytskim, znajdź szczęście i daj je swym bliskim.
Zostaw to, mija cenny czas, za kilka lat znów w tym samym miejscu powiesz:
"miałem zły start" zostaw to lepiej, zostaw to, zostaw to.
.
..
.
TRZEBA UMIEC KOCHAC ŻYCIE,
NAWET JAK TO ŻYCIE NIE KOCHA NAS.

czwartek, 25 grudnia 2008



THAT
I'M
LOSING
CONTROL

święta k****, święta. Wesołych k**** świat wam życzę. Cieszta dupy, jesli jest normalnie u was.
Muli mnie, zerzygam sie zaraz. Nie lubie świąt. Na ten okres mogłabym się zapaść pod ziemie. I w c*** nikt by kurwa nie miał do mnie pretensji o nic. Łeb mnie napieprza. Chyba umieram już. i w c*** i dobrze! Tak wypije hetbatki ciepłej i pójde w sen zimowy, na okres nieokreślony. Pozwiedzam troche nieba i wróce, albo nie, nie wróce. Ha! nie wróce! I zajebiście będzie. O tak. Zryta Ania, rozwalona na milion części leży. Leże i kurwa leżec nie przestane! ow c***! Deptak ze mne zróbta i fajnie będzie. Potem rozsypcie szkło i skaczta. I zajebiście!
Koniec srania w bania!
.
.
.
.
zataczam się od ściany do ściany.

wtorek, 23 grudnia 2008


'Jestem cały czas, wracam obiecuje za minut kilka
Na razie mnie nie ma
Nie odbieram telefonu
Nie ma mnie i już
Padam na podłogę, wprawiam w ruch kurz
Co ulatuje, wypełnia pomieszczenie.
Leżę w bezruchu, uwalniam swoją duszę, całe sumienie
Wychodzę na minut kilka'

niedziela, 21 grudnia 2008


Tak właśnie jest. Tylko dzień dobry, jak leci, w porządku, do jutra.
Takie bla bla bla, ukrywamy prawdę nie gadamy o niej wcale.
Łapię się na tym, że gdy rozmawiam z przyjaciółmi
To tak naprawdę nie mówimy o sobie,
Przelatujemy przez różne tematy,
Lecz nigdy o tym, co boli, każdy skrywać to w sobie woli.
Czasami nie mamy czasu by wysłuchać kogoś od początku do końca.
Jedno słowo może tak wiele pomóc, może działać cuda,
Przywrócić sens, wprowadzić na słuszną drogę, to się może udać.
Mam dwadzieścia dwa lata i ciągle nie mam prawa jazdy,
Lecz dzięki temu jeżdżę autobusami, tramwajami,
Ukochanym metrem, bo nie stać mnie na taxi,
Lecz są to dla mnie podróże ekscytujące,
Bo mogę podsłuchiwać rozmowy ludzi,
Które mogą być pouczające.
Wchodzą do metra, a raczej się pchają,
A ja nasłuchuję, o czym Ci ludzie ze sobą rozmawiają.
Jakieś młode panienki stoją naprzeciw mnie,
Myślę, że z lat szesnaście najwyżej mają.
Mówi jedna do drugiej "Tak się najebałam,
Że gdy wróciłam do domu nad kiblem godzinę sterczałam."
Obracam głowę.
Po drugiej stronie dwóch kolesi rozmawia ze sobą.
Jeden do drugiego mówi "Wczoraj tak się najebałem,
Że całą noc drogi do domu szukałem."
I takie prowadzi się rozmowy,
To standard, chleb powszedni,
Nie ważne czy rozmawiają
Kobiety, mężczyźni, bogaci czy biedni.
Starsi narzekają, powiadają jak ciężko na każdym kroku.
Zamykam oczy i słyszę te same schematy:
"Cześć, jak się czujesz, papa, trzymaj się."
Wszystko zmienia się w jedną wielką paplaninę
Dosłownie o niczym takie bla bla bla.
I tak sobie o tym rozmyślałem
I więc, gdy zacząłem z kimś rozmawiać
Pytam się czy coś go boli, czy chce o czymś pogadać,
A wtedy z ciężaru się wyzwoli,
A on na mnie wybałusza gały, pobladł cały,
Popukał się w głowę, więc ja pytam
Czy tak dobrze jest nic nie mówić wcale
I gromadzić w sobie wszystkie smutki i żale oijoj

A nie rozmawiamy, nie rozmawiamy ze sobą wcale oijoj
Kryjemy w sobie smutki, smutki i żale oijoj
A nie rozmawiamy, nie rozmawiamy ze sobą wcale oijoj
Kryjemy w sobie smutki, smutki i żale.

A słucham często, co do powiedzenia mają nowi mikrofonowi wyjadacze.
Rozczarowuję się bardzo szybko nad tym, więc ubolewam,
Że tak wielu do gadania za mikrofonem, że słowa rzucone na wiatr
Gdzieś ulatują, ulatują gdzieś ponad dach, unoszone lekko, bo są teki puste,
Zaśmiecają dobre bity, które mogą być naprawdę tłuste.
Włączam kasetę i słyszę mniej więcej coś takiego:
"Najebałem się" później jeszcze kilka razy rzucił kurwa,
A dalej było coś o blantach i znowu kilka razy kurwa,
Ja z tego nic nie rozumiem, w tym nie ma nic tak
Naprawdę, co w Tobie się kryje.
Wszyscy zgrywają twardzieli, ja w to nie wierzę,
Bo wiem, że w każdym znajdzie się lęk i przerażenie.
Oni nawijają swoje, ja słyszę tylko bla bla bla
Naciskam moim długim krzywym palcem stop w magnetofonie
Niczego nowego raczej nie usłyszę,
Więc kasetę do śmietnika transportują moje dłonie oijoj

A nie rozmawiamy, nie rozmawiamy ze sobą wcale oijoj
Kryjemy w sobie smutki, smutki i żale oijoj
A nie rozmawiamy, nie rozmawiamy ze sobą wcale oijoj
Kryjemy w sobie smutki, smutki i żale.

Jeszcze inna sytuacja. Często piątki czy soboty
Spędzam w jakiś małych pubach czy klubach.
Idę Nowym Światem czy Stare Miasto
Wieczorem w tych dniach wszędzie tutaj ciasno.
Siedząc przy stolikach, paląc tytoń, popijając alkoholem
Jedni spędzają wieczór nad, a inni pod stołem.
Hałas od rozmów, każdy przekrzykuje muzykę.
I zgadnijcie, co tak naprawdę ja słyszę,
To, o czym w tej chwili piszę zwykłe bla bla bla,
Bo rozmowa jest o niczym, o niczym rozmowa,
Mówimy tym samym językiem, choć coraz bardziej zdeformowanym.
Mamy swoje ambicje, żale, ideały się sprzedały,
Lecz nie ubolewam nad tym, tylko nad tym,
Że naprawdę się słabo siebie znamy,
Bo ze sobą coraz mniej rozmawiamy,
Lecz za maska twardziela wszystko chowamy
Choć tak blisko siebie mieszkamy.
Mówimy tylko: "Cześć, jak tam?"
Czy tylko tle do powiedzenia mamy, nie sądzę.
Język do kolan, jeśli chodzi o pieniądze,
A jeśli porozmawiać to tylko bla bla bla
Oby jak szybko zleciał czas.
A jeśli rozmawiać to tylko bla bla bla
Oby jakoś szybko zleciał czas.

Nasłuchuję, posłuchuję coś wlatuje mi do ucha,
Ja znowu słyszę bla bla bla.
Nasłuchuję, posłuchuję coś wlatuje mi do ucha,
Ja znowu słyszę bla bla bla.
Nasłuchuję, posłuchuję coś wlatuje mi do ucha,
Ja znowu słyszę bla bla bla.


piątek, 19 grudnia 2008


jest pięknie, jest wręcz niesamowicie.
brak słów.
.
.
.
.
.
.
.
śnieg.

czwartek, 18 grudnia 2008





'Zwykle myślimy: „Cóż niby trzeba zrobić, żeby chcieć być szczęśliwym? Każdy chce być szczęśliwy". To absolutna bzdura. Człowiek bardzo rzadko chce być szczęśliwy - choć ciągle powtarza, że chce. Bardzo rzadko jest gotowy na bycie szczęśliwym. Smutek to swoista inwestycja. Ludzie uwielbiają czuć się źle. Są wręcz szczęśliwi, gdy są nieszczęśliwi.
Dużo trzeba zrozumieć, by wydostać się z kolein smutku. Najważniejsze, byś wiedział, że nikt cię w nich nie trzyma. To ty zdecydowałeś się trwać w więzieniu nieszczęścia. Nikt nikogo tam nie trzyma. Człowiek potrafi się stamtąd wydostać, może to zrobić w mgnieniu oka. Jeśli ktoś jest nieszczęśliwy, to sam za to odpowiada. Niestety, nieszczęśliwy nigdy nie przyjmuje tej odpowiedzialności - to jego sposób na pozostanie smutnym. Mówi: „To inni sprawiają, że czuję się smutny".
Skoro to inni sprawiają, że jesteś nieszczęśliwy, cóż ty możesz poradzić? Jeśli zaś ty sprawiasz, że czujesz się smutny, można coś zrobić... Można coś zrobić natychmiast. Wtedy to, czy jesteś nieszczęśliwy, czy nie, leży w twoich rękach. Ludzie zrzucają odpowiedzialność - czasem na żonę, czasem na męża, czasami na rodzinę, czasem na wychowanie, na dzieciństwo, matkę, ojca... czasem na społeczeństwo, na historię, przeznaczenie, Boga - zawsze znajdzie się ktoś lub coś. Zmieniają się nazwy, ale sztuczka jest ta sama.'
.
.
Szczęście , nieszczeście,i ***** ludzię i tak są smutni. Czemu do cholery?!
.
.
Ja chce żeby Na Twej twarzy pojawil się uśmiech.

środa, 17 grudnia 2008


Wybyłam. Idę tam, tam na koniec świata.


Nie próbuj zrozumieć życia. Żyj! Nie próbuj zrozumieć miłości. Wniknij w nią. Zaufanie nigdy nie może zostać zniszczone - gdy się pojawi, nic go nie zniszczy. Nic, absolutnie nic.

wtorek, 16 grudnia 2008



na drugą strone przejść.

Życia nie można zaszufladkować; nie można przyczepić metek: „To jest prawidłowe, a to nieprawidłowe". Życie to nie apteka, gdzie każda buteleczka ma swoją nalepkę, dzięki czemu wiesz, co zawiera.

poniedziałek, 15 grudnia 2008


rozbije sie na części jak porcelana i żadna siła mnie nie pozbiera.

sobota, 13 grudnia 2008


ostatnie zdanie zabrzmialo inaczej.
nie tak zwyczajnie jak mowimy 'żegnaj'
Wszytsko nagle sie zatrzymalo
kropka i czerwone światło

piątek, 12 grudnia 2008

"Jak trzymać z daleka od siebie to wszystko co wykręca moje życie i myśli. Czuję się bezbronny, jak otwarta rana narażony na infekcje i zatrucia. Osaczają mnie hasła, informacje, prawdy, zasady i świętości i tak boleśnie czuję, że odstaję, że nie pasuję.
[..]
Czuję, że pierwsze uderzenie, które nadejdzie rozbije mnie na części jak porcelanowy dzban i żadna siła mnie nie pozbiera.
[..]
Kim jestem? Tak często czuję się nikim i wszystkim jednocześnie
[..]
Kim są Ci, których nie widzę, Ci których oddech czuję na plecach. Szybko, szybciej - nie obracaj się, biegnij, patrz przed siebie, nie pytaj. Czerń, biel, czerwień, tysiące kolorów, imion i nazw. "

wtorek, 9 grudnia 2008


Co to za świeta bez sniegu? To jak dzień radosny bez uśmiechu.
Tak. też mi sie wydaje, że przyjdziemy, zaśpiewamy sto lat, i wrócimy do domu.

poniedziałek, 8 grudnia 2008


jest mi niesamowicie zimno. ogarneła mnie pustka. wypełnił smutek. skończyła się nadzieja a z nią wiara. przystanełam na moment. śpię. ej! nie szturchaj mnie. potrzebuje odpoczynku. a jutro zanim sie obudzisz nie będzie mnie. uciekne z twoich snów. zostanie tylko nieco błękitu w oczach.
.
może kiedyś zrozumiesz.

niedziela, 7 grudnia 2008


'chlejąc wóde w dusznym barze.'
jeszcze tylko siły, motywacji i wiary.


'Nie spodziewałam się ze kwiaty czerwoną maja krew.
Nie spodziewałam się ze liście tracą też.
Nie spodziewałam się ze więdną gdy ktoś dotknie je,
że umierają.'

1 marzec - 23 grudnia

sobota, 6 grudnia 2008

system awaryjny uruchomiony.

piątek, 5 grudnia 2008

zjebus ania.zjebus ania.zjebus ania.zjebus ania.
szaleejemy!

czwartek, 4 grudnia 2008


Tyle razy oddawałam już moje podeptane serce. Ktoś pogniótł mi skrzydła. Z głową przechyloną przez krawędź księżyca spadłam na dno nocy.
.
.
.
.
.
Co się stało, mała zagubiona dziewczynko?
Dlaczego stoisz tu sama w ciemnym, zimnym pokoju?
Dlaczego twoje usta milczą, tak zaciśnięte a oczy przestraszone spoglądają przed siebie – nie widząc spoglądają za siebie, zlęknione uciekają?
Dlaczego stoisz tu w miejscu, bojąc się poruszyć, czego się tak lękasz?
Czemu zamknęłaś tak szczelnie wszystkie drzwi i okna?

środa, 3 grudnia 2008



'Śmierć jak kot snuje się po dachach
Karmię ją miską pełną mojej krwi
.
W nocnej mgle przed kolejnym miastem
Stoi sam, rękawem wycierając łzy
Chłopiec, co jasnym wzrokiem patrzył
W przyszłość, która mu zabrała sny
.
Śmierć jak kot snuje się po dachach
Karmię ją miską pełną mojej krwi
Całkiem sam w czterech czarnych łapach
Mruczę coś, drapiąc nieruchome drzwi'


siedze w patelece i strzelam olejem. Odpierdolcie się wszyscy ode mnie!

wtorek, 2 grudnia 2008


'A na razie moge tylko marzyć, że kiedyś im ułoży się.'

poniedziałek, 1 grudnia 2008

'Ja wiem, że do ciebie przyjdzie też
Dzień który zbudzi w tobie moc
[...]
Dosyć rewolucji, która jest
Tylko na ulicach - a w ludziach nie
We wszystkim coraz mniej ciebie i mnie
Uciekamy ale wciąż nie wiemy gdzie...
.
To nie jest tylko głos betonowych osiedli
Sami nie wiemy dokąd jeszcze będziemy biegli
My chcemy tylko żeby ludzie sami dostrzegli
Kiedyś będzie nas więcej! '
mrówki wchodza mi do ust.

niedziela, 30 listopada 2008


Proszę Państwa.
Oto ja.

szary świat, gdy brak w nim barw, nadziej brak.

sobota, 29 listopada 2008


`Jak słońce wstaje i zachodzi
podążam w poszukiwaniu światłości
w nicości bytu poszukuję-czego.?
brnąc przez codzienność
dopatrując się niecodzienności.`

Serce wiąże supły na tętnicach.

to już nie to samo.
.
.

'Życie skomplikowane bardziej,
niż kosmosi
ludzie tak przypadkowi jak rzut kostką'
Lubie brak tlenu

piątek, 28 listopada 2008



tak dużo czerwieni.

----------------zieleni

------------------niebieskości

----------------------------żółci


zmieszały mi sie kolory
i znów dominacja
.
.
--------------------Czarno
Białego-
.
.
.
..
.
nie smućmy się, nie mówmy 'żegnaj' lecz 'do widzenia'

czwartek, 27 listopada 2008



Niebo pod stopami masz.
.

chce morze, morze chce. tu i teraz, chce wyjechać. daleko. tam gdzie nikt nie znajdzie. gdzie nikt nie bedzie truł. gdzie będzie cisza i spokój. to ma wyspa 'utopia'. tam wyjadę. dziś w nocy.

.

niebo pod stopami masz.


'To co powiem dotyczy
Jedynego wyrwanego serca
A jeszcze owszem... kamieni to dotyczy
A, że kamieni także i drugiego serca
Dlatego piszę ten list
Wiesz?!
[...]
Tu nikt mnie nie chce słuchać
Od lat rozmawiam tylko z tobą
Powoli zastępuję kwestię
Być albo nie być pyaniem
Po co być
Carpe diem- kurde balans
Albo i nie
Apropos odnalazłaś torebkę?
Idę przez to zasrane życie do ciebie
Jak niewidomy przez ciemność'
.
.
ty zaginęłaś? czy ja zaginąłem?
a może to my zagubiliśmy się nawzajem? .
..
.
lecz dziś, nie smućmy się nie mówmy "żegnaj" lecz "do widzenia"

środa, 26 listopada 2008


powoli zastępuje kwestie 'być albo nie być?' pytaniem 'po co być?'

niedziela, 23 listopada 2008

Musiałam znowu się schlać. Czasami muszę pamiętać o tym, by oddychać. Czasami musze pamiętać o tym, że żyję.
Jakoś tak zwyczajnie i smutno, a raczej niezwyczajnie smutno. Umiem już mówić bez słów, tylko kto mnie zrozumie?




Jestem nieuleczalna.


piątek, 21 listopada 2008

Dziekuje bardzo. Już zacznijmy się żegnać.
Krwawi mi ręka.

10 m głebokości.

czwartek, 20 listopada 2008


Czerwone usta pomalowane niebieska pomadką z przyklejonym do nich czarnym usmiechem, są smutne.

wtorek, 18 listopada 2008


bede się usmiechać i uczyć sie udawać. chyba już się nauczłam. Tabletki nie pomagają już. Łeb peka na pół, jak by ktoś go ciął piłą mechaniczną. Ostatnio śniło mi się, że umarłam. A ostatnim pytaniem jakim zadałam, wybudzając się było 'A czy ktoś bedzie pamiętał?'. Może to już niedługo. Może.

'Sen, to przecież tylko sen.'

poniedziałek, 17 listopada 2008


Gdy się budzę, nie wiem sam,
Czy to wszystko mi się śniło
Czy to ciągle jestem ja
Czy mnie nie ma i nie było.
Gdybym miał to, czego nie mam,
Gdybym wiedział, co chcę wiedzieć,
Jak wpasować się w ten schemat
Jak pokazać plecy biedzie?
Głowa pęka, jak na złość,
Ktoś do ucha coś mi gada
Nie wytrzymam, już mam dość,
Jeszcze chwila i wysiadam!
Może zamknąć się na klucz,
Przeżyć jakoś do wieczora?
Potem wcisnąć się do snu
I zapomnieć wszystkie wczoraj..

sobota, 15 listopada 2008


Pudełko zapałek kojarzy mi się, z jakże nie zapomnianą akcją świeczka. To było coś.
------------------------------------------------------------------------------------------
.
dałaś mi jedną zapałkę, a ja spaliłam sobie nią czubek nosa i włosy.
Jak pięknie sie spalam. Dzień po dniu coraz bardzie wypalona ja.
Znalazłam w starej kurtce jeszcze jedną zapałkę, Twoją zapałkę.
.
Uważaj, któregoś dnia mogę Cię spalić!

piątek, 14 listopada 2008

'Boże, tylko daj mi sił.'

Twoje dziewięciocalowe gwoździe przekłuły moją duszę..


czwartek, 13 listopada 2008

Wszystko jakoś nie na miejscu. Jakoś tak nie poskładane jest nic. I tak wcale nie jest mi nawet żal. Pędzimy, pędzimy a jak sie okazuje do nikąd. I trach, nagle wszystko szlak trafia. W życiu "Albo coś spieprzyłeś, albo ktoś kazał Ci spieprzać."
.
.
Rozładowana bateria. Ti-tu, ti-tu.
.
.
Szukam sensu, ale nigdzie go nie ma. Szafa, łożko, półki, nawet w zielonym pudełku go nie ma.Idę po moją czarną torbę wypchaną nierealnymi marzeniami, może tam sie zawieruszył.
..
.
Sensie?! jesteś tutaj?

'Całą noc, nie mogłem spać
Amfetaina ma gorzki smak
Czuje, że znów będe się bać
Mimo, że ktoś daje mi znak
Mała Ty wierz dławi mnie tlen
A każdy dzień wymyka się
Druga zero trzy nie ma dokąd iść
Jak mogłes odejśc stąd w taką nieludzką noc
Moja głowa chce, moja głowa znać
Moja głowa, moja głowa, moja głowa, moja głowa
Jakiś powód
.
Na całe szęście wiem jak rade dać bez wiary
Znalazałem wielu, którzy drogę pokazali
Przez całe życie na najwyższej pędzą fali
Pochmurne niebo im na głowy się nie zwali
Czemu mnie zostawił?
Czemu się oddalił?
.
Musiałem znowu się schlać
Nie widać drogi we mgle
Listopad włazi do miast
Na dole dzieje się źle'

wtorek, 11 listopada 2008

[ nie mam nic do powiedzenia ]





Spie****iłam sprawę. Czy już mogę się zabić?
.
.
'Zawsze to samo Strach, nie ma wyjścia Nie moge tego przezwyciężyć Nie mogę tego dłużej znieść To mnie rozpala od środka Straciłam wszystkie łzy, nie mogę płakać. Teraz wszystko co kochałam umarło Albo zostało roztrzaskane na kawałki.'
.
.
.
Czuję się troche jak pieprzona gówniara, ktorej chyba zbytnio się nudzi w życiu. Dokładnie tak.
Zgubiłam się w tym wszystkim. W tym całym życiu. Wiesz, nie chciałam tego. Naprawde nie chciałam. Człowiek czasami nad sobą nie panuje. Pamietajcie. Obiecujcie tylko to co jestescie w stanie obiecać. Ja nie dałam rady. kurwa! Co ja ze sobą zrobiłam?! Rozpieprzona na milion małych kawałków. Teraz mogę umrzeć. Przepraszam.