Codziennie gdy przechodze obok lustra, widzę kogoś smutnego. Jasna karnacja, smutne oczy i usta ktore nie pamiętają uśmiechu, wszystko to lekko przykrywane przez ciemne włosy.W oczach tej osoby widać łzy, które płyną kolejno po policzku. Człowiek ten ledwo utrzymuje się na nogach ,jest słaby, wyczerpany po wszystkim co przeżył. W jeden dzień milion samobujczych myśli ,a jednak żadna z nich nie przeszła do czynu. Coś chamowało go .Jakaś niewidoczna ręka trzymała go i nie puszczała. Może to była dłoń nadziei ,która gdzieś tam w nim pozostała. Nadzieja na to ,że będzie dobrze i odnajdzie kogoś jej bliskiego. Albo też wiary, wiary w te nadzieję. Tam gdzieś w nim pozostał mały płomień..który utrzymuje go jeszcze w tym swiecie.Człowiek ten stoi naprzeciw mnie.Podnosi głowe i przygląda sie moim oczą..."
"Anioły w niepokoju drżą.."
Ludzie podali sobie noże,
zamiast rąk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz