środa, 27 sierpnia 2008

nie


"To muszę przechorować jak katar. Leczony trwa siedem dni, nieleczony tydzień."
Hardcorowa jazda rowerem pośród ulic tego miasta. W blasku świateł ulicznych aut, ja i rower. Jeden z hamulcy nie działa, drugi ledwo co. Na taką prędkość, nie udałoby sie zachamować. Nic by sie nie dało zrobić. Zawsze koło mnie to szczeście, że nic sie nie dzieje. A jesli nawet, uchodze z tego. I czy to dobrze czy źle? ej, ewakuacja sie nie udała. Nadal będe sie dręczyć z tym światem. Ćpam, dużo ćpam. Żeby było, że wszystko jest piękne. Czy dużo jeszcze zostało, to sie okaże..

Brak komentarzy: